METAL HAMMER-1991-MAJ-NR 5
"W okowach thrashu"
- Katarzyna Krakowiak

Obrodziło ostatnimi czasy w jubileusze. Jak z rękawa posypały się metalowe 'piątki' ('szóstki', 'siódemki'..), migocząc zwojami magnetycznej taśmy i kolorowymi okładkami płyt. Z triumfalnym rykiem gitar przetoczyła się stateczna 'dziesiątka', by po chwili zahamować ostro na przystanku Dead End'. No cóż, latka lecą... Lecz zanim ten i ów, z łezką w oku spojrzy na fotografię o iks' lat młodszych ulubieńców, radzę przypomnieć sobie 'metaludowe' powiedzenie, iż 'metal-jak piwo-im starszy, tym lepszy'. Potwierdzeniem tej tezy niech będzie chociażby kutnowski Alastor, który w czerwcu br. dołączy do grona jubilatów. Piąta rocznica założenia kapeli oraz dochodzące z Kutna wieści o tworzącym się tam nowym materiale, sprawiły, że bez zastanowienia wykorzystałam krótką wizytę muzyków z Alastora w Katowicach, aby przy dużym 'o taaaakim! jasnym, pogawędzić o blaskach i cieniach metalowego żywota.

K.K. - Kilka najważniejszych faktów z historii zespołu...
A: - Alastor powstał w czerwcu 1986 roku. Początkowo graliśmy w czwórkę. Dopiero latem 1987 ustalił się skład, w którym gramy do chwili obecnej, czyli: Robert Stankiewicz /voc/, Mariusz Matuszewski /g/, Waldemar Osiecki / g/, Grzegorz Frydrysiak/gb/, Sławomir Bryłka /dr/. Za najważniejsze wydarzenie w historii zespołu możemy uznać koncert w 'Leśniczówce' w 1987 r., który dał nam możliwość występu na "Metal Battle'88". Od tego momentu Alastor w zasadzie zaistniał. Potem były takie udane dla nas imprezy, jak: Jarocin'88, Kutno'88, Metalmania'89. Do listy 'zysków' należałoby dopisać również materiał 'Syndromy miast', chociaż... tutaj mamy pewne wątpliwości.

- Proponuję skorzystać z okazji i wyjaśnić fanom nieporozumienia związane z tą płytą.
- Materiał 'Syndroms Of The Cities' ukazał się we Włoszech w postaci płyty, natomiast do rąk rodzimych fanów trafiła jedynie kaseta, zatytułowana 'Syndromy Miast'. Pierwszy nakład rozszedł się bardzo szybko i nastąpiła cisza. Po kraju zaczęły krążyć opinie, że Alastor zignorował polskich metal-maniaków, co jest oczywiście nieprawdą. Bardzo zależało nam na wydaniu tej płyty oraz wznowieniach kasety w Polsce. Okazało się to niemożliwe, ponieważ wydawca, który jest w posiadaniu praw autorskich do tego materiału 'przekwalifikował się' na jakieś bajki dla dzieci, czy też muzykę poważną i nie zajmuje się już metalem. Nasz management twierdzi, że nie da się nic zrobić w tej sprawie! Jesteśmy bezsilni!!! Kolejna paranoja w naszym wesołym kraju...

- Pozostaje jedynie nadzieja, że podobny los nie spotka Waszego kolejnego albumu, który już w zasadzie czeka na wydanie. Jaki to jest materiał?
- No cóż, minie na pewno dużo czasu zanim trafi do ręki naszych fanów. Nagraliśmy go mniej więcej rok temu w poznańskim studio 'Giełda'. W najbliższych dniach planujemy jeszcze małe poprawki natury technicznej. Muzycznie album ten stanowi kontynuację pierwszej płyty. Nadal thrash, ale bardziej rozwinięty, urozmaicony, by nie rzec: eksperymentalny. Momentami zahacza nawet o 'techno-thrash'. Jest to muzyka bardzo techniczna, przeznaczona przede wszystkim do słuchania. Musisz wiedzieć, że Alastor to banda pieprzonych pedantów, którzy nie przepuszczą żadnego chorego dźwięku. Nie, nie jesteśmy perfekcjonistami! Staramy się nimi być /ha, ha, ha/. Takie z nas dziwne istotki...

- Zanim dojdzie do bardziej konkretnych wyznań na temat Waszych osobowości, którymi moglibyście przyprawić niektórych o palpitację serca, zdradźcie kilka szczegółów na temat tekstów zawartych na drugiej płycie.
- Nie znajdziecie tam żadnych straszydeł, bóstw, demonów i tego typu rzeczy. My się w to nie bawimy! Tematyka tekstów oparta jest na rzeczywistości, tym co pas otacza. Mówimy o sprawach, które często bywają przemilczane, czy wręcz nie zauważane. Jeśli chodzi o warstwę 'słowną', szczególnie polecamy trzy numery: 'Hardcore queen', 'Prześladując samego siebie' 'Skorumpowany'. Ten ostatni ma dla nas specjalne znaczenie, a zadedykowany jest ludziom związanym z show businessem.

- Skoro już poruszyliście ten temat - czy spora odległość, dzieląca Kutno od Katowic, nie stanowi dla Was utrudnienia w komunikowaniu się z managementem ? Dosłownie i w przenośni...
- Ta 'przenośnia' dotyczy oczywiście słowa 'management'? /ha, ha, ha/. A poważnie: to rzeczywiście spory problem. Wystarczy spojrzeć na rachunki telefoniczne, które płacimy... Lecz przecież stać nas na to!! (Ostatnio doszły nas słuchy, że dzięki współpracy z MMP, mamy kupę szmalu, nagrywamy płyty na Zachodzie, a jeździmy... własnym TIR-em!!! Przy tym TIRZE, to już wymiękliśmy totalnie!

- Czyżby prowokacja ze strony podstępnego podziemia?!
- Nie, usłyszeliśmy to od fana! Naszym marzeniem jest utrzymać się z muzyki. To jest takie nasze małe since-fiction. Na razie granie metalu w Polsce można uznać jedynie za hobby. I to w dodatku bardzo kosztowne! Lądujemy w naszą profesję znacznie więcej, niż nam ona przynosi. Mamy na myśli oczywiście sprawy finansowe. A jeżeli już o podziemiu mowa: szkoda, że ten bezsensowny podział nadal funkcjonuje. My nie przyznajemy się ani do jednej, ani do drugiej strony. To, że współpracujemy z MMP wcale nie oznacza, że lekceważymy innych ludzi, czy też nie gramy na imprezach odmiennych 'przynależnościowo'. Wręcz przeciwnie! Poza tym mamy wielu przyjaciół w tzw 'podziemiu'. No i wrogów też... Niestety.

- Macie za sobą próbę 'podboju' Zachodu. Przed Wami kolejne szansę. Jak oceniacie możliwości polskich zespołów na zachodnim rynku?
- Zachód wymaga dużo zachodu? /ha, ha, ha/. Tam można sprzedać wszystko, pod warunkiem, że jest ładnie opakowane. Czyli - promocja, a na promocję potrzebne są pieniądze...

- Nie mówcie, że na Śląsku ich nie ma!
- Aby zespół mógł zaistnieć na zachodnim rynku potrzebna jest przede wszystkim promocyjna trasa koncertowa. Wtedy jakieś szansę są. Małe, lecz... są! My zaś nigdy nie marzyliśmy o tym, aby grać na Zachodzie!!! /ha, ha, ha/.

- Waszym marzeniem nie było również granie death metalu. A ten, jak się wydaje, zawładnął ostatnio całą Polską?! Jak skomentujecie tę sytuację?
- W zasadzie nie słuchamy death metalu. Łagodnie mówiąc: koliduje z naszymi muzycznymi upodobaniami. Pewnie coś jest w tej muzyce... Jednak z drugiej strony: podejrzanie nam tu pachnie modą i to... krótkotrwałą. Każda młoda grupa gra teraz death, żeby... po prostu zaistnieć! To jeszcze można zrozumieć, lecz gdy kapela działająca ileś tam lat, nagle odnajduje swoje powołanie właśnie w tego rodzaju maniackiej muzyce, no to wybacz... My gramy thrash, bo go po prostu czujemy. I tak już pozostanie.

- Istnieje przekonanie, że trzecia płyta zespołu, bywa z reguły najlepsza. Zgadzacie się z tą opinią?
- Chcielibyśmy bardzo, żeby tak było, bo... właśnie pracujemy nad 'trójką' / ha, ha, ha/. Będzie to 'solidny kop z twardego buta' Konkretnie? Dużo dobrego rock'n'rolla oprawionego w thrashowe ramki. Po prostu żywioł!!! Nie chcielibyśmy jeszcze zdradzać szczegółów. Na razie pracujemy i mamy nadzieję, że wyjdzie coś fajnego. Słowem: stawiamy na 'trójkę'!!!

- Już na koniec poproszę Was o kilka słów dla czytelników Metal Hammera.
- Znowu jesteśmy! Gramy! Jesteśmy z Wami! E... to bez sensu! Mamy niespodziankę, która na pewno bardziej ich ucieszy niż takie gadanie. 'Wyczarowaliśmy' sobie kasetę demo. Materiał, który się na niej znajduje, to kompilacja numerów z dwóch pierwszych płyt. Jest to na pewno atrakcyjna propozycja, ponieważ płyta 'Syndromy miast' jak już mówiliśmy, pewnie w ogóle nie ukaże się w Polsce, zaś nasz kolejny album pojawi się w księgarniach dopiero pod koniec roku. Jeżeli chcecie otrzymać tę kasetę, piszcie na adres: PO BOX 87,99-300 Kutno. Oczywiście miło widziane listy w różnych innych sprawach. Alastor nadal istnieje i działa! Jest dobrze, a będzie... Nie, gorzej już być nie może! /ha, ha, ha/.

Dziękuję za rozmowę i ten optymistyczny akcent na zakończenie.

Katarzyna Krakowiak