PURE METAL-2006-LUTY-NR 1(6)
Recenzja płyty "Przenaczenie"
Włodzimierz "Vlad" Nowajczyk

      Czy gdyby "Przeznaczenie" wyszło w roku nagrania, mielibyśmy o jeden światowej klasy zespół więcej? Niekoniecznie, wszak fakt niewydania tego krążka w niczym nie umniejsza grupie Alastor. To raczej dowód na nieprzemyślaną politykę wydawniczą MMP na nieliczenie się ze sztuką. Alastor'89 to niewątpliwie europejska czołówka thrash metalu! Kto tego nie chciał słyszeć, musiał być albo głuchy, albo mieć w tym swój interes.
      Nawet po szesnastu latach od nagrania ta płyta robi ogromne wrażenie. Struktury kompozycji są z pozoru zawiłe, lecz po kilku przesłuchaniach porywają. Genialne solówki, fantastyczne melodie i masa energii. Tak techniczny thrash grały wówczas Deathrow i Mekong Delta, lecz Alastora wyróżniała niezwykle ważna cecha: przebojowość.
      Wysoki, śpiewny wokal Roberta Stankiewicza przypominał tu nieco Grzegorza Kupczyka. Jednak sposób frazowania miał Stonek własny. O dziwo, tak brzmiał "Kupa" na nieco później zarejestrowanych "Epidemiach". Przypadek? Skądże znowu! Poznański wokalista sam przyznał, że nakazano mu tak śpiewać. Charakterystyczne powiązanie rwanych riffów z melodią, jakże sztuczne na płycie Turbo, tu brzmi genialnie! Wniosek? Można oskubać zespół z nowatorskich pomysłów i podrzucić je innym, ale nie da się przeszczepić duszy. Szczerość! Szczerość przebija z każdego dźwięku, jak również ze znakomitych tekstów. Jeśli ten krążek kiedykolwiek ukaże się oficjalnie, wiecie co robić. Na zakończenie dodam jeszcze, że kilka patentów przypomina Forbidden. Ale Forbidden z 1990 roku. Alastor'89 to thrash najwyższych lotów. Dużo wyższych, niż kapele które wolały ugiąć kark.

96/100
Vlad