PURE METAL-2006-MAJ-NR 2(7)
Relacja z koncertu: 2006/02/26 Bydgoszcz, Klub Monarchia
Alastor, Miecz Wikinga
Michał "Moonfire" Żarski

      Niedzielne popołudnie rozpocząłem nerwowo, spieprzył mi autobus do Bydgoszczy, jeszcze kumpla wyciągałem aby się ze mną wybrał na koncert. Koniec końców, dojechaliśmy na czas, bo przyjechał Komfort Bus, później po kebabie na dworcu PKS i do Monarchii, który to klub znaleźliśmy dość szybko, myśląc że będzie trochę dalej. W środku ładnie, najładniejsza była barmanka, od której ciężko było oderwać wzrok. Wysoka brunetka, szczupła, śliczna twarz, ale o koncercie miało być, a ja tutaj o niewiastach.
      Miecz Wikinga widziałem już trzeci raz z kolei i niestety tym razem rozczarowałem się, Darek Łucyszyn śpiewał bardzo słabo, ale podobno miał coś z gardłem, nie wiem, ale brzmiało to bardzo niedobrze. Zamiast śpiewu był kwik i jakieś podrabianie growli. Porównując z płytą, nie było na czym ucha zawiesić, wieszałem więc oko na pani z baru. Panowie zagrali nieco nowych kawałków, w tym znane już przeze mnie "Oko cyklonu", oprócz tego wiązankę swoich hitów jak "Grona gniewu", "Tron szyderczych prawd" czy "Żelazne miraże".
      Nie skłamię też, jeśli powiem, że tego wieczoru liczył się zespół z Kutna, niejaki Alastor - legenda polskiego thrash metalu i to właśnie dla nich przyjechałem na koncert. Miał to być pierwszy występ od niezłych paru lat, pierwszy i póki co jedyny, gdyż panowie kończą płytę "Spaaazm" i nie chcą się odrywać od pracy. I jak wyszło? Wyszło tak, że nikt by nie pomyślał, iż chłopaki kilka lat nie mieli nic wspólnego ze sceną. Robert Stankiewicz to urodzony frontman, gdy zerwała się struna w gitarze, ten w międzyczasie opowiadał kawały, rzucał tekstami i organizował konkursy ryczenia do mikrofonu, z czego skorzystałem oczywiście. Grając skupili się na kawałkach ze "Zła" oraz "Żyj, gnij i milcz", zabrzmiały takie rzeczy jak "Homo" (zajebista motoryka, świetny kawałek!), "Nieprawdopodobne", "Fuck", nie jestem pewien czy nie grali "Psychosis", ale chyba również się pojawiło. Oprócz tego było "Oko z tyłu głowy" oraz dwa covery, również zamieszczone na ostatniej póki co płycie: "Bez podtekstów" z repertuaru TSA i "Fala" Siekiery. Hard core mieszał się z thrash metalem i szczerze mówiąc mam nadzieję, że nowe kawałki będą szły w stronę "Zła" niż "Żyj, gnij i milcz", zresztą jakieś nowe się pojawiły i można mieć nadzieję, że będą bardziej thrashowe niż nowoczesne, ale poczekamy - zobaczymy.
      Muzyka zespołu bardzo fajnie sprawdza się na żywo, buja, prowokuje do moshowania, mam więc nadzieję, że nowa płyta w końcu wypali a zespół odbierze należną mu chwałę na polskiej scenie metalowej.

Moonfire