METAL MUNDUS
Relacja z koncertu: 2007/08/25 Kutno, Park Traugutta
Alastor, Proletaryat, Horrorscope, The No-Mads
Rajmund Bakalarz

Kutno Pany!

      W sobotę, 25 sierpnia 2007 to właśnie Kutno stało się niekwestionowaną stolicą polskiego thrash metalu. A wszystko za sprawą wyjątkowego koncertu, zorganizowanego przez „historię” polskiego ciężkiego rocka, wracający ponownie na scenę, kutnowski zespół – Alastor.
Tak, tak to wciąż ta sama grupa, która rzucała na kolana jeszcze w latach osiemdziesiątych. Nagrania Alastora zawsze były wyjątkowe, zarówno pod względem muzycznym, jak i …z powodu ich permanentnego braku na rynku. Mam nadzieję, że z racji powrotu zespołu, z racji 20 rocznicy jego istnienia, pojawią się w końcu reedycje płyt tej grupy.
      Alastor zaprosił na swój jubileusz wyjątkowych gości. Jestem pewien, że wybrali tych, którzy w tej chwili stanowią wielki potencjał naszej rodzimej metalowej sceny. Fakt ten zauważyło sporo fanów metalu nie tylko z Kutna, ale i z całej Polski.
      Nigdy nie umiałem i wciąż nie umiem pisać o koncertach, zwłaszcza o tych koncertach, co do których nie można się w żaden sposób przyczepić. A do tego naprawdę nie można. Było miło, raczej kameralnie, na świeżym kutnowskim powietrzu, z odpowiednia ilością „właściwych” ludzi i „właściwych” napojów.
      Zespoły zagrały znakomicie, wszyscy się świetnie bawili, zarówno na, jak i pod sceną. Co ważne, od samego początku, do samego końca było dobre brzmienie, nad którym czuwał sam mistrz konsolety – Tomek Zalewski z ZED Studio. A sam koncert prowadził Vlad Nowajczyk. No, musiało być dobrze…
      Jako pierwszy na scenie pojawił się The No-Mads, z obdarzoną „słowiczym” głosem Sylwią i…od początku było świetnie. Tak, już od pierwszego kawałka zrobiło się cudownie, lud pod sceną bawił się znakomicie (mosh już podczas pierwszego utworu, to rzecz rzadko spotykana…), zespół miał świetny kontakt z publiką, wszak Sylwia jest znakomitą frontmanką. Zagrali wybornie. A trzeba dodać, że swoją premierę sceniczną miał nowy basista grupy – Józek. Chrzest sceniczny wypadł znakomicie.
      Po krótkiej przerwie na scenie pojawili się Panowie z Horrorscope i…znów było świetnie. To przecież jedna z najlepszych obecnie młodych grup, której koncerty po prostu rozwalają. Jest niesamowicie energetyczna, a ciężkie, a jednocześnie niepozbawione melodii kawałki grupy znakomicie sprawdzają się na żywo.
      Jako trzeci gość, na scenie pojawił się Proletaryat, zespół, który też już w przyszłym roku będzie obchodził 20-lecie swego istnienia. W porównaniu z poprzednikami, zagrali zdecydowanie wolniej, dostojnie i ciężko. Powiem szczerze, jestem pod wrażeniem. Jestem pewien, że w tej chwili zespół robi to, co mu najlepiej wychodzi. To klasa sama dla siebie. I już czekam na imprezę urodzinową.
      A jubilat. Oj, żeby wszyscy czterdziestolatkowi mieli taką siłę. Cała trójka „staruszków”, wspierana przez dwóch młodzieńców porwała Kutno do jednego, wielkiego szaleństwa. Zagrali po prostu perfekcyjnie. Poleciały zarówno nowe kawałki, jak i stare dobre hiciory. Robert jest w bardzo dobrej formie, takiej werwy i możliwości głosowych, można tylko pozazdrościć.
W jednym utworze zagrali również dwaj byli muzycy grupy.
      Jedynym minusem był obowiązek zakończenia imprezy o 22-giej. Szkoda, bo z minuty na minutę robiło się coraz goręcej.
      Jestem pewien, że wszyscy, którzy odwiedzili Kutno w tym dniu, nie byli zawiedzeni. Dostali taką porcję cudnego metalu, aż miło. Po takim koncercie można śmiało powiedzieć, że metalowe granie ma się u nas całkiem nieźle. Mamy takie kapele, jakich niejedni mogliby nam zazdrościć.
Bardzo dziękuję Alastorowi za zaproszenie, wszystkim kapelom za miłe rozmowy, życzę powodzenia.


Rajmund Bakalarz

  • [Przepisane za serwisem Metal Mundus]