PRÓBY DŻWIĘKU-2007-GRUDZIEŃ
"10 pytań...ALASTOR"
- PauloNerva




Co u Was dobrego?

MB: Muzyka. Pracujemy nad nową, pierwszą od ponad 10 lat płytą Alastora. Trwa to dłużej niż się spodziewaliśmy ponieważ pomimo naszego dużego zaangażowania i wylania litrów potu na próbach w czasie tworzenia utworów jest wiele czynników niezależnych od nas, które przeciągają zamknięcie całego procesu. Nie będę wnikał w szczegóły powiem tylko, że materiał jest już na ukończeniu i robimy wszystko, żeby ukazał się wczesną wiosną 2008 roku.

Jak i kiedy sie poznaliście? Czyli tradycyjne kto – kogo?

RS: Wszyscy od podstawówki słuchaliśmy muzyki rockowej, metalowej, różnej, z tym, że w okolicach 12 roku życia muzyka metalowa zaczęła przeważać w repertuarze płyt, które posiadaliśmy na półkach. Jako kumple chodzący do jednej podstawówki tzn. Bryłas, Frycu, Osa i ja zaczęliśmy jeździć na koncerty. Potem zaczęliśmy spotykać się u nas w domach i próbować grać, najlepiej wychodziło nam to u Osy. Rok 1986 to rok, w którym spróbowaliśmy nagrać taśmę demo i wysłać ją do Jarocina. Niestety nie dostaliśmy pozytywnej odpowiedzi. W międzyczasie, to było w szkole średniej doszedł do nas Mariusz „Maryś” Matuszewski. W piątkę zaczęliśmy robić materiał, który znalazł się na „Syndroms Of The Cities”.

MB: To były początki, ja natomiast dołączyłem do obecnego składu zespołu w ostatnim okresie. Był przełom 2005/2006 roku spotykałem się często z Robertem, rozmawialiśmy, wymienialiśmy się uwagami na temat muzyki, opowiadał mi, że pracują z chłopakami nad nowym materiałem tzn. on, Bryłas, Maryś i Jacek Kurnatowski, który do składu dołączył przede mną. Stonek wspominał podczas tych rozmów, że potrzebują drugiego gitarzysty, zgodziłem się bez najmniejszego wahania.

Nazwa. Jak powstała?

RS: Jak zaczynaliśmy grać, to miałem straszne dylematy, o czym pisać teksty. No bo o czym? Niczego jeszcze wtedy nie przeżyłem, żadna z kobiet nie dała mi jeszcze wtedy kopa, niczego nie wiedziałem, rodziców miałem, życie było takie fajne. I pomyślałem – mitologia. Stąd się wziął Alastor (mściciel, duch zamordowanego). Podświadomie nie chciałem anglojęzycznej nazwy zespołu. Za to chciałem, żeby była twarda, zwarta i uniwersalna. Przyszedłem do chłopców powiedziałem: Alastor, Slayer, Razor… Nawet nie pytali co to jest.

Od czego zaczęliście swoją przygodę z muzyką?

RS: Wszyscy z pierwszego skład osobowego działającego pod szyldem Alastor, a ukształtował się on w okolicach 1986 roku zaczynaliśmy podobnie. Spotykaliśmy się u Waldka "Osy" Osieckiego na luźnych imprezach, gdzie słuchaliśmy muzy, kosztowaliśmy trunki i przy okazji próbowaliśmy grać na różnych instrumentach marki Polmuz, Defil, Kosmos (światowa czołówka, nie?). W okolicach wspomnianego 1986 roku skleciliśmy pierwsze demo i wysłaliśmy je na przesłuchania do Jarocina, lecz nic z tego nie wyszło.

MB: U mnie zaczęło się podobnie i dość standardowo. Miałem kolegę starszego od siebie, który zaraził mnie muzyką rockową, miał nagrania The Doors, Led Zeppelin, Deep Purple, Jimmi’ego Hendrixa i odleciałem. Miałem wtedy około 10 lat. Zacząłem więc wiercić rodzicom dziurę w brzuchu o kupno gitary, udało się załatwić jakieś ruskie pudło, potem była Defil. Kiedy już brzdąkałem podstawowe „funty” poznałem kilku podobnych zapaleńców i zaczęliśmy „grzmieć” grając co nam w duszy gra. Jak teraz wspominam te czasy to wywołują one uśmiech na twarzy, dziecinada, ale fajnie było. Pierwsze poważniejsze nagrania to czasy niezbyt odległe, bo różnica jaka dzieli weteranów ode mnie to aż 10 lat (śmiech).

Na czym się wychowaliście, czego słuchacie teraz?

RS: Zaczęło się od Iron Maiden, Judas Priest, Black Sabbath, Whitesnake, Thin Lizzy, UFO i jeszcze mnóstwa innych starych bandów.

MB: Lista zespołów i płyt na których się wychowałem jest tak długa, że mógłbym wszystkich zanudzić. Ostatnio najczęściej jednak Symphony X, Nevermore, Dream Theater, Exodus, Overkill i mniej metalowy Enchant. Wracam też często do korzeni za sprawą płyt zespołów Rush i Led Zeppelin, ale ostatnio słuchałem nagrań zespołu Dżamble z Andrzejem Zauchą, powaliły mnie. Ogólnie staram się słuchać dużo różnorodnej muzyki, oczywiście są granice, ale nie można zamykać się w jednym kanonie, nie można się ograniczać.

5 płyt i 5 zespołów, bez których nie wyobrażacie sobie muzyki?

MB: Wymienić po 5 to stanowczo za mało, ponieważ jest tak wielu wartościowych wykonawców i wiele ważnych płyt, że nie potrafię się ograniczyć do tak małej ilości. Jednak uchylę rąbek tajemnicy z prac nad najnowszą płytą zespołu. Podczas prób najczęściej z tego co pamiętam wspominane były zespoły Machine Head (Burn My Eyes), Mettalica (Master Of Puppets), Exodus (Tempo Of The Damned) i Nevermore (The Godless Endeavor).

Co ostatnio powaliło Was na kolana?

MB: Z muzycznych rzeczy nie wydarzyło się nic co powaliłoby mnie na kolana. Natomiast byłem bliski załamania rąk, kiedy obserwowałem to co dzieje się w życiu społeczno-politycznym w naszym kraju. Poziom debaty publicznej jest tak niski, że nie warto o tym mówić i dlatego będziemy zajmować się wyłącznie muzyką.

Wasze najśmieszniejsze i najsmutniejsze historie z rock n rollowego życia?

MB: W sumie mamy praktycznie same wesołe historie, ale jest ich dużo, każdy wyjazd, koncert, próba, spotkanie. Rock N’ Roll…

Najbliższe plany koncertowe?

MB: W roku 2007 nie byliśmy zbyt aktywni koncertowo, zagraliśmy jedynie kilka koncertów, w tym najważniejszy jubileuszowy w Kutnie z okazji 20-lecia istnienia zespołu. Ten brak aktywności spowodowany był dużym zaangażowaniem w przygotowanie materiału na nową płytę. W najbliższym czasie zamierzamy jednak przypomnieć się publiczności, jednak do czasu wydania płyty będzie to bardziej taka „partyzantka” niż regularna trasa koncertowa. W styczniu możecie nas zobaczyć w Kutnie i Poznaniu. Szczegóły dotyczące terminów i miejsc podamy wkrótce na naszej stronie internetowej www.alastor.pl.

Czego można Wam życzyć?

MB: Wydania długo przygotowanej nowej płyty oraz wielu koncertów podczas których będziemy mogli spotykać się z fanami bo fantastyczną sprawa jest ta więź, która tworzy się kiedy grasz dla ludzi pod sceną.

Wielkie dzięki za wywiadzik! Życzymy powodzenia!

RS: Robert Stankiewicz
MB: Marcin Bilicki

Rozmawiał: PauloNerva
  • [Przepisane za serwisem Próby Dżwięku]