MROCZNA STREFA-2008-MARZEC
"ALASTOR"
- Małgorzata "Margit" Słoma


Muszę przyznać, że podczas zbierania materiałów do tego wywiadu wkradła się do mojego umysłu lekka nuta nostalgii. Cofając się do lat 80-tych wpadłam na sporo niesamowitych wręcz artykułów, zdjęć, rzeczy, o których już albo nie pamiętamy, albo nie pamiętamy żeby pamiętać... :) Cóż, J.W. Goethe powiedział kiedyś: "Wystarczy urodzić się dziesięć lat wcześniej, by już być kimś innym duchowo". Może jestem zaprzeczeniem tego aforyzmu, a może jest jednak coś, co łączy pokolenia... Hmm, ALASTOR z pewnością jest przykładem takiego spinacza :) Patrząc chociażby na przekrój wiekowy w obecnym składzie i zróżnicowanie wśród osób przychodzących na koncerty. A trochę już tych koncertów od 86-go było. Wymienię tylko kilka: Metal Battle, Metalmania, Jarocin, Węgorzewo, Strash'ydło, Mayday, Dramma, Wojna z trzema schodami... wg mnie całkiem przyzwoity zestaw... :) Na Marcina Bilickiego (gitara) trafiłam przypadkiem, raczej nie przytoczę tej historii, choć jest nawet zabawna :) W efekcie powstał wywiad, który nakreśli Wam to co obecnie dzieje się w szeregach ALASTOR...


MROCZNA STREFA (MARGIT): Wiosna tuż tuż... wszystko wskazuje na to, że jesteście o krok od zaprezentowania nowego materiału. Na jakim etapie jest proces twórczy?

MARCIN BILICKI (ALASTOR): "Dosłownie tak jest. Stawiamy już ostatni krok na drodze do wydania nowej płyty. Na początku tego roku zakończyliśmy rejestrację materiału i w tej chwili pozostało go już tylko zmiksować. Zajmuje się tym Tomek ZED Zalewski, przesympatyczny człowiek, o dużej cierpliwości w stosunku do nas (hahaha) i prawdziwy fachowiec."

MS: Trochę się pozmieniało od 86 roku. Jak patrzę na te najstarsze foty ALASTOR, to szeroki uśmiech pojawia mi się na twarzy :) Fajnie powspominać... Powiedz jakie zmiany w składzie zaszły na przestrzeni lat? Jaki to ma wpływ na zawartość muzyczna i tekstową na najnowszym krążku?

MB: "Mam to samo. Widząc stare zdjęcia rysuje się od razu szeroki uśmiech, ale taki był wtedy styl i wszyscy byli piękni i młodzi, teraz zostało z tego wyłącznie "i"... . (hahahaha) Z pierwszego, żelaznego składu Alastora zostało trzech muzyków: Sławek Bryłka (bębny), Mariusz Matuszewski (gitara) i Robert Stankiewicz (wokal). Ja dołączyłem do zespołu w trakcie tworzenia płyty, o której mówimy. To było już dwa lata temu. Na basie na najnowszym materiale zagrał Jacek Kurnatowski. Z pierwszego składu Alastora brakuje Waldka Osieckiego (gitara) i Grześka Frydrysiaka (bas). Ścieżki życiowe poukładały im się trochę inaczej. Pierwszy z nich opuścił zespół po płycie "Zło", a drugi po "Żyj, gnij i milcz". Wystąpili jednak gościnnie z Alastorem w sierpniu zeszłego roku, na jubileuszowym koncercie z okazji 20-lecia istnienia. Miło było zobaczyć ich znowu na scenie. W roku 2002 epizod z zespołem miał jeszcze gitarzysta Radek Zwoliński, ale sytuacja życiowa spowodowała, że trwało to ledwie parę miesięcy. Najnowsza płyta to w głównej mierze dzieło duetu Stankiewicz-Matuszewski, a więc "stara gwardia"."

MS: Jak wygląda na dzień dzisiejszy sprawa wydawcy? Podobno jeszcze jakiś czas temu był z tym spory problem.

MB: "Z wydaniem płyty na rynku metalowym w Polsce może nie ma problemu. Problem jest ze znalezieniem firmy, która potrafi wypromować wartościową muzykę i pokazać płytę słuchaczom. Za tym idą pieniądze. Jeżeli nie ma promocji, każdy materiał może trafić "w odstawkę" i krążyć gdzieś w undergroundzie. Wciąż jest na tym polu w Polsce ciężko i nie jest to tylko nasz problem. Jednak nie ma sytuacji bez wyjścia. Jeżeli nie znajdziemy wydawcy, który uszanuje naszą pracę, to wydamy materiał sami. Jednak wciąż prowadzimy rozmowy z firmami w tym temacie, sprawa jeszcze nie jest zamknięta. Więcej nie powiem, żeby nie zapeszyć."

MS: Czego możemy spodziewać się po nowej płycie? Oczywiście oprócz tego, że powali wszystkich na kolana hahah :)

MB: "Nowa płyta skopie dużo tyłków. Będzie mocnym uderzeniem. Będzie na niej dużo ciężkiej metalowej muzy. Jej niewątpliwym atrybutem jest dużo melodyjnego, gitarowego grania i bardzo dobre teksty duetu Stankiewicz-Matuszewski. Myślę, że zapełnimy to płytą pewną dziurę na polskiej scenie. Jestem pewien, że płyta jest wyjątkowa i nie da się jej porównać do wydawnictw, które ukazywały się dotychczas w tym kraju."

MS: Jak będzie wyglądała promocja "Spaaazm"? Internet, prasa muzyczna, koncerty? Czy może wiara w polskie komercyjne media jeszcze Was nie opuściła?

MB: "Chcemy w miarę naszych możliwości, żeby promocja objęła wszystkie media, o których wspomniałaś. Bardzo ważny będzie tu Internet, ogromna ilość metal-maniaków ma dostęp do Internetu, a to jedyne miejsce, gdzie w sposób nieograniczony możesz w każdej chwili usłyszeć i zobaczyć artystę. Wystarczy wejść na stronę zespołu, na You Tube, na Myspace i już. Natomiast jeżeli chodzi o telewizję, czy radio, to audycji stricte metalowych jest bardzo mało, ilość jest wręcz znikoma. Liczymy również, że uda nam się przekonać do siebie wydawców prasy muzycznej i muzyczne portale internetowe. Jak widzisz szykujemy bardzo szeroką akcję promocyjną, zmasowany atak na słuchaczy z każdej strony (hahaha) . W tej chwili jesteśmy na etapie określenia wielkości skali promocji i skoordynowania ruchów. Z drugiej strony liczymy też na koncerty i dobre przyjęcie ze strony publiczności. Dopiero kontakt z fanami podczas koncertów daje wymierny efekt całej pracy, którą zespół wkłada w proces twórczy, a następnie w promocję."

MS: Ciekawa jestem jakie masz osobiste podejście do tego materiału. W końcu to pierwsza studyjna odsłona Twojej współpracy z ALASTOR.

MB: "Jestem strasznie dumny, że brałem udział przy powstawaniu tej płyty. Dopieszczaliśmy ją dwa lata. Niestety mój wkład w warstwie kompozycyjnej i tekstowej jest praktycznie zerowy, ale aranże powstawały wspólnie, przez co myślę, że utwory są wypadkową nas wszystkich.. Zupełnie inaczej wyobrażam sobie pracę nad kolejnym albumem, który już gdzieś tam leciutko rysuje się w wyobraźni, ale to przyszłość."

MS: 20 lat w historii ALASTOR... wyobraźmy sobie, że cofamy czas i dołączyłbyś dużo wcześniej do składu. Czy jest coś na co chciałbyś mieć szczególny wpływ, może coś zmienić, w czymś uczestniczyć?

MB: "Omijając proces twórczy i powstawanie muzyki, myślę, że na pewno chciałbym mieć wpływ na warstwę organizacyjną. Według mnie ALASTOR miał pecha i fakt, że jest obecnie w takim miejscu w swojej karierze wynika z tego, że zawsze brakowało w otoczeniu osób, które z uporem maniaka zatroszczyłyby się o jego przyszłość. Uważam, że sprawdziłbym się w tej roli, więc jeżeli pytasz na co chciałbym mieć wpływ, to właśnie na to. Na pewno jakbym miał okazję to chciałbym uczestniczyć jako muzyk Alastora w koncertach podczas pierwszych Metalmanii. Tamte czasy tzn. przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych to były wspaniałe czasy dla muzyki metalowej, ludzie inaczej słuchali muzyki."

MS: Zauważyłam, że w rozmowach z Wami często pojawia się nazwisko niejakiego pana D. :) Mowa oczywiście o konflikcie z osobą, która parę lat temu była niepisanym menadżerem grupy. Czy tamten konflikt ma jeszcze jakiś wpływ na dzisiejszą działalność zespołu? Macie w ogóle ze sobą jakiś kontakt?

MB: "Obecnie pozostały tylko i wyłącznie niemiłe wspomnienia. Jest jakaś zadra w chłopakach, w końcu oni to przeżyli, a działalność tego pana zahamowała rozwój zespołu i możliwość wydania drugiej płyty, która do tej pory krąży w podziemiu metalowym i zbiera bardzo dobre recenzje. Wspomnę chociażby recenzję w ostatnim ?Heavy Metal Pages?, gdzie ?Przeznaczenie? znalazło się w rubryce ?Ponadczasowy album?, albo ?Pure Metal? z 2006 roku, w którym płyta doczekała się trzech dobrych recenzji i została płytą wydania. Nie wydaje mi się, żeby konflikt z dawnych lat miał teraz wpływ na karierę zespołu. Od tamtego czasu pojawiło się na rynku kilku poważnych graczy, którzy mogą rywalizować o miejsce na rynku. Skończył się monopol jednej dużej wytwórni metalowej w Polsce. Jedyny kontakt, jaki nawiązaliśmy został zainicjowany z naszej strony i miał na celu odkupienie praw do wcześniejszych wydawnictw Alastora. Chcemy je wydać jako bonusy, ponieważ nie można ich od dawna już dostać na rynku."

MS: Wywiad powstaje krótko przed Metalmanią. Jak wiemy ALASTOR miał w swojej karierze do czynienia z tym festiwalem. A osobiście, bywasz na tego typu spędach? Jeśli tak to, jaki byłby dla Ciebie idealny skład na deskach katowickiego Spodka?

MB: "ALASTOR faktycznie zapisał się w annałach Metalmanii jak uczestnik pierwszych edycji. W tym roku gwiazdą dla mnie jest Overkill i w związku z występem tego zespołu zagoszczę pewnie w katowickim Spodku. Idealnie byłoby, gdyby na Metalmanii 2009 na głównej scenie ALASTOR zagrał wspólnie z Exodus, Nevermore i Machine Head, no dobra jeszcze Testament i byłbym szczęśliwy. Ech, pojechałem, ale to taki Dream Team."

MS: Zagraliście już kilka koncertów po kilkuletniej przerwie. Jak wygląda sprawa frekwencji? Z doświadczenia wiem, że bywa z tym różnie... Zauważyłam, że publika zaczęła podchodzić bardzo wybiórczo do imprez tego typu.

MB:"Jest nieźle. Może nie były to wielkie koncerty, ale spotykamy się z miłym odbiorem, słyszymy mnóstwo dobrych słów. W związku z tym, że nie jesteśmy obecni na co dzień w mediach coraz to nowi ludzie dowiadują się o reaktywacji. Znaczna większość kibicuje nam i życzy udanego powrotu z nową płyta. Z publicznością jest tak, że ciężko przyciągnąć jest ludzi na koncert, jeżeli nie występuje jakiś topowy zespół, który "żyje" medialnie w świadomości przeciętnego słuchacza. Jednak ma to też i swoje plusy. Kiedy na naszym koncercie spotykamy pod sceną ludzi to wiemy, że nie są to przypadkowe osoby z łapanki, ale osoby, które wiedzą dlaczego tam są."

MS: Jest już jakiś plan koncertowy? Gdzie będzie można Was zobaczyć wiosną i latem tego roku?

MB: "Plan powstaje, mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli podać już potwierdzone terminy na naszej stronie internetowej. Teraz skupiliśmy się na sprawach związanych z wydaniem płyty i promocją. Myślę, że maszyna koncertowa ruszy dopiero po wydaniu płyty."

MS: Zmieniając nieco temat, jak udaje Wam się na dzień dzisiejszy pogodzić granie z życiem osobistym, zawodowym?

MB: "Nie udaje. Oczywiście robimy co możemy, ale są momenty, że jest ciężko. Nie żyjemy z grania. Muzyka jest nasza pasją, naszym hobby. Najbardziej widoczne jest to poprzez małą ilość koncertów jakie gramy. Brak czasu przekłada się na małą ilość koncertów. Myślę, że będę poniekąd wyrazicielem myśli wszystkich i powiem, że naszym marzeniem jest to, żeby żyć z grania. Mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie taki dzień."

MS: Nie byłabym sobą gdybym nie zapytała o te Twoje foty autorstwa Lilki Bryszewskiej, zresztą moim zdaniem bardzo udane. W końcu fotografia to jest to, co tygrysy lubią najbardziej :) To była jakaś specjalna sesja?

MB: "(Hahaha) Dziękuję. Jeszcze raz w tym miejscu uściski dla Lejczer za te foty. Jesteśmy z Lilką przyjaciółmi, wspaniała kobieta, oddająca się bez końca swoim pasjom. Myślę, że dzięki temu te zdjęcia wyszły tak dobrze. Lilka ma "oko", czuje klimat i słucha dobrej muzyki, dzięki czemu podczas sesji wyzwala się moc pozytywnej energii. To, jak zauważyłaś, wychodzi na zdjęciach. A jeżeli chodzi o samą sesję, to tak, to była specjalna sesja dla Mayonesa - firmy, na której gitarach gram od maja 2007 roku. Mam nadzieję, że wkrótce ruszy moja prywatna strona www.marcinbilicki.com, na której na pewno znajdzie się więcej zdjęć z tej sesji."

MS: Tym razem to chyba tyle... pozostaje mi podziękować i życzyć powodzenia :) Chciałbyś coś dodać?

MB: "Dziękuję serdecznie. Pozdrawiam wszystkich czytelników. Zapraszam wszystkich do "dobrych" sklepów muzycznych, gdzie już niedługo znajdziecie najnowsze dziecko zespołu ALASTOR - "Spaaazm". Szczegóły i terminy jak zawsze www.alastor.pl i www.myspace.com/alastorkutno."

Rozmawiała: Małgorzata "Margit" Słoma
  • [Przepisane za serwisem Mroczna Strefa]