FAKTY I MITY-2009-Nr 2(462)
"Buntownicy"
- Zbigniew Ciechanowicz


ALASTOR - powstał w 1986 roku w Kutnie. Zespół grający ciężką odmianę rocka wydał w 1989 roku swą debiutancką płytę "Syndroms Of The Cities" w całej Europie. Na swoim koncie ma występy na największych festiwalach metalowych i rockowych w naszym kraju, Metalmania, Rock FestivaI Węgorzewo, kilkakrotnie Jarocin. Wydawałoby się, że grupa osiągnęła szczyty, sławę i rozgłos, że nie może już niczym zaskoczyć. Nic bardziej mylnego - zespół właśnie zakończył prace nad najnowszym albumem "Spaaazm", który na początku przyszłego roku pojawi się na muzycznych półkach. Ta płyta będzie wydarzeniem roku na polskiej scenie metalowej, bo zaskakuje brzmieniem, świeżością oraz innowacjami twórczymi. W chwili, gdy materiał nabiera ostatnich kształtów, rozmawiam z wokalistą grupy Robertem Stankiewiczem.


W jakim punkcie znajdujecie się po 20 latach grania?

Tak nas dziwnie los ukierunkował, że pomimo zwyżek formy i sukcesów jesteśmy ciągle w tzw. grupie niszowej. Jednak po 11 latach milczenia zdecydowaliśmy się na nagranie nowego materiału i gdybym miał powiedzieć, w jakim punkcie jesteśmy, to... zaczynamy wszystko od nowa. Jest to ciekawy rodzaj życiowego eksperymentu.

Byliście w Polsce prekursorami bardzo technicznego grania. Czy nadal słychać ten styl?

Nie jest może aż tak bardzo technicznie. Kiedy jesteś młody, chcesz pokazać światu, na co naprawdę cię stać, ile potencjału twórczego drzemie gdzieś tam w tobie, natomiast po tylu latach grania dojrzewasz do pewnych rzeczy. W tej chwili cyzelujemy wszystkie dźwięki i wybieramy to, co uważamy za najlepsze. Kształt i forma utworu jest dokładnie przeanalizowana. W tej muzie nic ma zbędnych dźwięków, sama konstrukcja jest bardzo dojrzała.

Porozmawiajmy teraz o warstwie tekstowej. Jest swoistą formą buntu na to, co się wokół nas dzieje. Masz nadzieję, że właśnie tym trafisz do młodego pokolenia?

Nasze teksty nie są łatwe w odbiorze, trzeba je czytać kilka razy. Staram się pisać takimi obrazami, hasłami. Taka formuła najbardziej mi odpowiada i daje możliwość refleksji oraz własnej interpretacji. Sama myśl jest bardzo precyzyjna, aczkolwiek staram się unikać gotowych recept, takiego ładowania łopatą do głowy. Tekst powinien zostawiać margines własnej interpretacji, możliwości odniesienia się do niego.

Z tego wniosek, że dajesz słuchaczom drzwi. Jedne są otwarte, łatwo nimi przejść, a do drugich potrzebny jest klucz, i to oni zadecydują czy, i w jakim mmencie go użyć.

Dokładnie tak, bardzo trafnie to ująłeś.

Czym zajmujesz się na co dzień?

Pracuje w edukacji, resorcie, który - moim zdaniem - jest mocno nadwerężony przez złe rządzenie. Od blisko 20 lat uczę w szkole plastyki, w zasadzie w dwóch szkołach, a czasami trzech, aby przeżyć. Wykładam też metodykę plastyki - doradzam słuchaczom, jak uczyć tego przedmiotu, jak pracować i próbować dotrzeć do trudnej młodzieży.

Czy pracując w szkole, zetknąłeś się ze zjawiskiem, o którym ostatnio było dość głośno, czyli masowym opuszczaniem lekcji religii?

Myślę, że żyjemy w czasach, gdzie społeczeństwo ulega presji światopoglądowej. Młody człowiek dokładnie widzi i czuje, co się wokół niego dzieje, a że nie lubi, gdy musi coś narzuca z góry, efekt jest właśnie taki. Uważam, że każdy powinien mieć możliwość świadomego wy-boru, i sądzę, że gdyby etyka weszła do szkół jako przedmiot, na co czekam, zobaczylibyśmy wtedy naprawdę, jaki jest prawdziwy przekrój duchowy młodego pokolenia.

Z jednej strony jesteś buntownikiem, a z drugiej - ogromnym patriotą. Czy nie dostrzegasz tu jakiegoś konfliktu?

Jak każdy Słowianin czuję się mocno związany z tym krajem, mam wielki szacunek dla ludzi, którzy dla tego miejsca na ziemi coś zrobili, oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Jed-nocześnie gardzę osobami, które uparcie niszczą to, co budowali nasi przodkowie. Powiem w ten sposób: świadomie nie opuściłbym Polski, dla paru groszy nie warto tracić przyjaciół, rodziny, pewnych ideałów oraz ludzi, którzy pomogliby mi, gdybym tej pomocy potrzebował. Tych rzeczy nie znajdę w żadnym innym miejscu, gdzie będę tylko przedmiotem, wyrobnikiem zarabiającym pieniądze. Lepiej być pierwszym na wsi niż ostatnim w mieście.

Powiesz coś o nowej płycie?

Płyta jako całość stanowi 13 utworów, ponad 60 minut muzyki. Jest to najdojrzalsza rzecz, jaką udało nam się zrobić podczas 20 lat. Od początku do końca bardzo przemyślana. Mam głęboką nadzieję, że słuchacze otrzymają materiał na światowym poziomie, po prostu solidnie brzmiącą płytę.

Jakie jest Twoje motto życiowe?

Żyć zgodnie z samym sobą, aby nie stać się hipokrytą i nie krzywdzić drugiego człowieka.

Czy do tego potrzebna jest religia, Kościół?

Tak... Własna religia. Ja jestem kościołem dla mojego Boga, nie potrzebuję budynków z krzyżem i złotych pałaców oraz wykładów obłudnych "mędrców", którzy twierdzą, że posiadają monopol na jedynie słuszne prawdy.

Duża część fanów heavy metalu to antyklerykałowie. Czy również wy nimi jesteście? A jeśli tak, to co Was najbardziej wkurza w Kościele?

To kolos zbudowany na kłamstwie, bezustannym zamiataniu pod dywan spraw niewygodnych i braku jakichkolwiek chęci radykalnych zmian na lepsze - za dużo mają do stracenia.

Heavy metal jest kojarzony z buntem. Przeciwko komu i czemu buntuje się muzyka metalowa?

Przeciwko zakłamaniu, szeroko rozumianej żądzy posiadania, hipokryzji, ograniczaniu swobód jednostki...

Rozmawiał: Zbigniew Ciechanowicz
  • [Przepisane za gazeta "Fakty i Mity" Nr 2(462), 9-15.01.2009)]