PSYCHOZINE - 2009
ROBIN

Alastor - Spaaazm

"To, czego nie wie nikt", "Spaaazm", "Nienasycenie", "Dosyć", "Od zawsze tutaj", "Głową w mur", "Nie zapomnij", "Mów", "On", "Na oślep", "Nie okłamuj, nie oczerniaj, nie dobijaj", "Człowiek pies", "Kolejna cienka nić".

Robert "Stonek" Stankiewicz (Wokal), Sławomir "Bryłas" Bryłka (Perkusja), Mariusz "Maryś" Matuszewski (Gitara), Marcin "Crowbar" Bilicki (Gitara), Radosław "Zwolak" Zwolińśki (Bas)

2009



      Zespół ten działa na metalowej scenie już od ponad 20 lat (co prawda z przerwami ale zawsze) i już chociażby z tego powodu ma status legendy. Z tego także powodu mam pewne obawy co do tego czy jestem uprawniony do wypowiadania się na temat ich muzyki. Nie żebym był jakimś pryszczatym małolatem, który słucha metalu od ostatnich wakacji. Ba! Nawet staż mam do Alastora zbliżony (tyle, że ja jestem konsumentem muzyki jeno). Ale to nie jedyny powód, który te obawy u mnie wyzwala. Drugi, ważniejszy jest taki, że nigdy nie przepadałem za muzyką tej kutnowskiej ekipy. No żeby być precyzyjnym to może nie aż tak bardzo za muzyką, co za wokalem Roberta Stankiewicza. Jakoś tak zawsze męczyła mnie jego maniera i to nie pozwalało mi się przebić przez ich płyty. No i teksty w naszym języku ojczystym to trudna sprawa. Bardzo ciężko jest dopasować język polski do połamanych rytmów tak aby to dobrze brzmiało. Do tego muzyka, którą wykonują czyli techniczny thrash też nie jest moim ulubionym gatunkiem. No to sobie teraz kilka minusów złapałem. Pragnę jednak uspokoić tych wszystkich, dla których Alastor miał status kultu lub tych, którzy po prostu lubili generowane przez zespół dźwięki. Po tej płycie status ten nie ulegnie zmianie ponieważ jest to naturalna kontynuacja drogi obranej na początku działalności i konsekwentnie dopracowywanej.
      Co znajdziecie na tym krążku? Przede wszystkim ciężki, masywny i techniczny Thrash Metal ze sterylnym brzmieniem. Rwane riffy i odjechane solówki. I to o czym wspomniałem wcześniej czyli wokal z charakterystyczną manierą. Chórki momentami kojarzą mi się z Frontside (ale to tak na marginesie). Aby być do końca uczciwym to przyznać muszę, że jest na tym krążku kilka momentów, które nawet mi przypadły do gustu i spowodowały, że jest to płyta dużo bardziej przyswajalna niż poprzedni materiał (takie "Nienasycenie", "Dosyć" czy "Człowiek Pies") ale to jeszcze nie to. Może następnym razem? Jeśli więc ktoś mieni się fanem grupy i jeszcze tej płyty nie ma to szczerze polecam jej zakup. Natomiast Ci, których jak mnie Alastor nigdy nie jarał chyba mogą sobie dać spokój, ale proponuję samemu wyrobić sobie zdanie na ten temat i nie opierać się na mojej subiektywnej ocenie. Kto powiedział, że musicie wierzyć reklamie i facetowi przebranemu za księdza?


3/5
ROBIN


  • [Przepisane za portalem "Psychozine", 2009]