TERAZ ROCK - 2009
Paweł Brzykcy

Alastor - Spaaazm

"To, czego nie wie nikt", "Spaaazm", "Nienasycenie", "Dosyć", "Od zawsze tutaj", "Głową w mur", "Nie zapomnij", "Mów", "On", "Na oślep", "Nie okłamuj, nie oczerniaj, nie dobijaj", "Człowiek pies", "Kolejna cienka nić".

Robert "Stonek" Stankiewicz (Wokal), Sławomir "Bryłas" Bryłka (Perkusja), Mariusz "Maryś" Matuszewski (Gitara), Marcin "Crowbar" Bilicki (Gitara), Radosław "Zwolak" Zwolińśki (Bas)

2009



    Jedenaście lat temu wokalista Alastora, Robert Stankiewicz, mówił w wywiadzie dla naszego pisma: Lubimy muzykę, która ma jakąś silę. Po prostu jedziemy swoim kursem. Jadą dalej. Na Spaaazm przyłożyli tak mocno, że... słuchacz jest po prostu zmiażdżony. Paradoksalnie, przez to płyta rodzić może pewne wątpliwości.
    Najlepszym z dotychczasowych albumów zespołu był ostatni jak dotąd, wydany w 1997 roku Żyj, gnij i milcz - porównania są więc nieuniknione. Wówczas do thrashowania dodawali elementy hardcore'u, teraz jakby tego mniej. Stankiewicz pozbył się maniery sprzed kilkunastu lat: wtedy niemiłosiernie wykręcał język polski, teraz agresywnie wypluwa słowa, artykułując je całkiem "normalnie". Czyli jest mniej pretensjonalnie, ale też nieco mniej charakterystycznie. Na Żyj, gnij i milcz repertuar był bardziej urozmaicony - teraz jest thrashowa jazda na maksa, ale bardziej jednostajna. Tak duża dawka czadu powoduje, że oczekujemy podświadomie jakiejś odmiany. Na poprzedniej płycie stanowiły takową przeróbki {Fali Siekiery i Bez podtekstów TSA), a przede wszystkim wstrząsająca recytacja w utworze Szukał i znalazł. Takie zaskakujące elementy wzmacniały dynamikę. Tym razem dopiero w ostatnim utworze, Kolejna cienka nić (zresztą najdłuższym na płycie - dobrze ponad 6 minut) dostajemy chwilkę wytchnienia... Ale też ten nowy thrashowy czad Alastora, przy swej jednorodności stylistycznej, jest bardzo interesujący i brzmi znacznie lepiej niż ten sprzed lat - w sumie mamy więc do czynienia z najlepszym longplayem zespołu! Najbardziej podoba mi się sposób, w jaki perkusja dopełnia gitary, często dublując riffy (najlepszy przykład: Mów). A to wystrzelą slayerowy czad (Dosyć, ze świdrującą solówką Marcina Bilickiego), a to ciekawie dodadzą drugie głosy (Głową w mur), a to wyrzeźbią frapujący gitarowy efekt (zwrotki On), a to wyeksponują bulgoczący bas (Na oślep)... Nie ma ani jednego wypełniacza, a najlepszym numerem wydaje się kompozycja Mariusza Matuszewskiego i Sławomira Bryłki, Nienasycenie. Zaczynają od riffu dość prostego, lecz przez to nokautującego, potem przyspieszają. Gdy wydaje się, że to już koniec, znów następuje thrashowa nawałnica.
    Teksty, które napisali Stankiewicz i Matuszewski, stanowią komentarz (niewesoły) otaczającej nas rzeczywistości. Słyszymy choćby harde: Pluję na twarz manekinów i kurew, mam dosyć ich słów (Dosyć ), wielokrotnie pojawia się deklaracja niezłomności: Będę zawsze tym kim byłem, nie złamie mnie świat (Od zawsze tutaj).
Więcej niż warto posłuchać, ale z dwoma dopiskami. Pierwszy: Spaaazm to płyta dla twardzieli. Drugi: fani thrashu mogą nabyć ten album w ciemno.


3,5/5
Paweł Brzykcy


  • [Przepisane za czasopismem Teraz Rock - lipiec 2009]