MROCZNA STREFA - 2009
Wojciech "Diovis" Szymański

Alastor - Spaaazm

"To, czego nie wie nikt", "Spaaazm", "Nienasycenie", "Dosyć", "Od zawsze tutaj", "Głową w mur", "Nie zapomnij", "Mów", "On", "Na oślep", "Nie okłamuj, nie oczerniaj, nie dobijaj", "Człowiek pies", "Kolejna cienka nić".

Robert "Stonek" Stankiewicz (Wokal), Sławomir "Bryłas" Bryłka (Perkusja), Mariusz "Maryś" Matuszewski (Gitara), Marcin "Crowbar" Bilicki (Gitara), Radosław "Zwolak" Zwolińśki (Bas)

2009



Nie nazwałbym ALASTOR'a legendą polskiego metalu. Ba, nawet nie nagrali dotąd swojej "płyty życia". Jeśli zapytać przeciętnego metala, z czym mu się kojarzy ten zespół, nie będzie w stanie podać tytułu konkretnego albumu lub utworu, choć pewnie obiła mu się o uszy ta nazwa. Może więc pierwszy pełny album po reaktywacji w 2004 roku będzie nowym początkiem lub przełomem dla tej kapeli? Kto wie, zobaczymy... "Spaazm" jest na pewno materiałem "na czasie", bowiem przynosi kawał rasowego i mocarnego thrash metalu. Umownie i bardzo powierzchownie można by rzec, że mieszają się tu elementy rozpropagowane przez EXODUS i TESTAMENT z jednej strony, a z drugiej przez PANTERĘ i MACHINE HEAD, gdy były bliżej klasycznego thrash'u. Trzeba jednak odnotować, że ALASTOR nie zamierza grać pod kogoś i upodabniać się do młodych kapel, które czerpią garścią ze starych załóg lub filtrują to przez inne, nowsze odmiany metalu, bo doświadczenie, jakie stoi za kutnowską ekipą powiedziało im co grać, by być wiernym swoim korzeniom, a jednocześnie podnieść młodzieży wysoko poprzeczkę. Utwory zawarte na tym krążku są urozmaicone, od dobrej strony pokazują się w odpowiednim momencie gitarzyści, sekcja rytmiczna i wyrazisty wokalista. ALASTOR jest tutaj jak monolit, ponieważ kawałki mają przysłowiowe ręce i nogi, większość z nich ma odpowiedniego pałera, charakterne linie melodyczne i sporo gitarowych smaczków. Obfituje w nie na przykład "Nienasycenie", z kolei "To Czego Nie Wie Nikt" czy "Dosyć" są z cyklu numerów uderzających prosto w ryło. W kilku innych, zwłaszcza w "ciężarówach" pokroju "Od Zawsze Tutaj" da się wyczuć sabbathowskie wpływy. Nawet maniera wokalna Roberta Stankiewicza kręci się gdzieś wokół interpretowania Ozzy Osbourne'a. Gdzieniegdzie da się też odnaleźć pewne podobieństwa z KAT-em z okresu "Oddechu Wymarłych Światów" czy "Szyderczego Zwierciadła", ale przynajmniej ja odbieram to jako całkowicie przypadkowe. Szczęśliwie "Spaazm" nie ma aż tak mocnych odchyłów w stronę hard-core'a, tak jak to było na dobrej, lecz nierównej płycie "Żyj, Gnij i Milcz". Za to uważam, że ten krążek jest nieco za długi i zamiast pakować na niego aż 13 numerów całość mogła zamknąć się w dziesięciu, może jedenastu. Mimo tej drobnej wady jestem bardzo ciekaw, jak ten materiał zostanie odebrany wśród metalowej braci, choć może to być rzeczywiście miłe zaskoczenie dla wielu, gdyż nie ma wobec ALASTOR'a takich oczekiwań, jak choćby wobec prawdziwych klasyków wokół thrash'owej muzy, jak na przykład TURBO, wspomnianego KAT'a czy nawet ACID DRINKERS. I mam nadzieję, że nie będzie to ostatni album tej kapeli po jej powrocie na tak zwaną scenę metalową i entuzjazmu wystarczy im na co najmniej kilka kolejnych. Warto też odnotować fakt, że płytę zapakowano w pokaźny rozkładany digipak, choć wydawca promocję na razie najzwyczajniej w świecie położył i przegwizdał... :/


8/10
Wojciech Szymański


  • [Przepisane za portalem "Mroczna Strefa", 2009]