METAL SHEMIR - 2010
"Alastor to już wiekowy trzydziestolatek czy ma jeszcze siły na walkę z młodymi diabłami - wywiad z Marcinem Bilickim (Alastor)"




Paweł Chrzanowski: Alastor to już wiekowy trzydziestolatek czy ma jeszcze siły na walkę z młodymi diabłami?

Marcin Bilicki: Co to jest 30 lat? Zresztą, zaraz, Alastor ma prawie 25 lat, w przyszłym roku będziemy obchodzić mały jubileusz z tej okazji. Prawdopodobnie będziemy go hucznie obchodzić, ale nie zdradzę jeszcze w jaki sposób.

Paweł Chrzanowski: Ostatnio szeregi zespołu opuścił wokalista Robert Stankiewicz co było przyczyną jego decyzji?

Marcin Bilicki: Długo dyskutowaliśmy wspólnie na temat jego odejścia. W sumie Robert nie dał rady rozdrabniać się i wybierać pomiędzy życiem codziennym, a zespołem, musiał w końcu wybrać, ustalić jakieś priorytety. Szkoda, że nie udało mu się tego jakoś pogodzić, ale stało się, jak się stało. Szanujemy jego decyzję, wybrał swoją drogę i będziemy go wspierać w jego działaniach, bo w końcu łączyły i łączą nas wspólne więzi. My jednak, tzn. ALASTOR mamy w sobie tyle energii, że nie myślimy o tym, żeby schować gitary do futerałów i nie myśleć o graniu. Dlatego postanowiliśmy uznając decyzję Roberta dalej ciężko pracować i pierwsze efekty są już widoczne.

Paweł Chrzanowski: Obecnie rolę krzyczącego w zespole objął Michał Jarski jak doszło do Waszej współpracy.

Marcin Bilicki: Poszukiwaliśmy kogoś młodego, zdolnego, kto mógłby się całym sobą zaangażować w życie zespołu i potraktowałby to w sposób ambicjonalny chcąc się wciąż udoskonalać, a nie człowieka z bagażem doświadczeń odcinającego jedynie kupony „od zdobytej sławy”. Z grona osób, które wyselekcjonowaliśmy najbardziej odpowiadał nam właśnie Mish (Michał Jarski), którego wynalazł swoimi „kanałami” Sławek Bryłka. Już po pierwszym przesłuchaniu, na które Michał przyjechał wiedzieliśmy, że to dobry strzał. Wniósł dużo świeżości do zespołu, już wkrótce przekonacie się o tym na koncertach!

Paweł Chrzanowski: Obecnie już pracujecie nad nowy materiałem, czego możemy się po nim spodziewać?

Marcin Bilicki: Materiał jest w trakcie powstania, jesteśmy na etapie ścierania się ze sobą naszych różnych wizji muzycznych, ale nie są to eksperymenty, które jakoś radykalnie oddalają nas od nurtu thrashowego. Myślę, że na pewno nowy materiał przyrządzimy na bazie solidnego thrashu, ale jak na Alastor przystało okraszonego jakimiś „smaczkami”. Jest za wcześnie, żeby zdradzać więcej szczegółów.

Paweł Chrzanowski: Kiedy możemy się jego spodziewać i kto będzie jego wydawcą?

Marcin Bilicki: Realnym terminem wydania nowej płyty jest lato 2011 roku, ale deklaracje będzie można składać, jak będziemy już siedzieć w studiu i rejestrować kolejne ścieżki nowych utworów. Myślę, że będzie to wspaniały prezent dla naszych fanów z okazji 25-lecia Alastora, które będziemy obchodzić przecież przyszłym roku. Nie wiem jeszcze kto będzie wydawcą i czy nie zdecydujemy się sami zając nowa płytą. Za wiele jeszcze pytań, a za mało odpowiedzi.

Paweł Chrzanowski: Mimo długoletniej działalności nie udało się Wam nawiązać długoterminowej współpracy z żadnym wydawcą. Wasz debiut wydała włoska wytwórnia następne płyty wydawały różne wytwórnie. Według Was, w czym tkwiła tego przyczyna?

Marcin Bilicki: Nie wiem do końca, jak było wcześniej, ale w momencie kiedy dołączyłem do zespołu poczułem, że dobrze się tu czuję bo spotkałem osoby o bardzo twardych charakterach, mocno stąpające po ziemi. Myślę, że poniekąd twarda postawa i nieustępliwość mogła kiedyś rzutować na relacje z wydawcami. Zespoły, które chcą mieć wpływ na pewne ruchy dotyczące płyty i nie chcą podpisywać cyrografów wiążących im ręce zawsze mają po górkę, a w najgorszym wypadku są na cenzurowanym wśród wydawców. Alastor fakt nie wiązał się dotąd wyłącznie jedna wytwórnią. Kiedyś były inne realia, a obecnie pracujemy nad tym, żeby ugruntować swoje miejsce na metalowej scenie i chcieliśmy spróbować wziąć sprawy w swoje ręce. Obserwacje ostatnich lat pokazują w prosty sposób, że nie będąc w ścisłym TOPie nie łatwo przedrzeć się do przodu. Czy zwiążemy się teraz z kimś, czy będziemy w ogóle chcieli? Nie wiem, na razie jesteśmy nastawieni na ciężką prace nad nowym albumem i niecierpliwi koncertów z Mish’em. Przyjdzie jeszcze czas na zastanowienie się nad tym, czy chcemy komuś powierzyć swój los i jednocześnie nowa płytę.

Paweł Chrzanowski: Jesteście jedną z nielicznych metalowych kapel w naszym kraju, która swoje teksty śpiewa w ojczystym języku. Czy na nowej płycie ten trend będziecie kontynuowali?

Marcin Bilicki: Fakt, zespół od samego początku założył sobie pisanie tekstów i śpiewanie w języku polskim. Była to idea, której celem było dotarcie bezpośrednio do słuchacza, żeby w jego świadomości zaistnieć w ojczystym języku, żeby nie było bariery w przekazie, który niosły teksty. Język polski nie jest wdzięcznym językiem do śpiewania, szczególnie w muzyce metalowej. Biorąc to pod uwagę oraz fakt, że nastąpiły w ostatnich latach zmiany powodujące zacieranie się bariery językowej na linii muzyk – słuchacz jesteśmy skłonni pochylić się nad tym tematem i przyjąć nowe wyzwania. Alastor po angielsku? Tego jeszcze nie było. Bardzo możliwe, choć jeszcze nie przesądzone jest to, że płyta będzie anglojęzyczna. Na pewno dałoby nam to szansę zaistnieć na rynku europejskim bez konieczności robienia dodatkowych dogrywek wokalnych, a nie ukrywam, że jest to jeden z naszych celów na przyszłość.

Paweł Chrzanowski: A jaką warstwę tekstową będą poruszały teksty na nowej płycie?

Marcin Bilicki: Nawiązując do płyty „Spaaazm”: Tego nie wie nikt… hahaha Natomiast na pewno będziemy jak było zresztą do tej pory poruszali w tekstach tematy dotyczące otaczającej nas rzeczywistości, nie będą to rzeczy wyimaginowane, wyrwane z jakiś absurdalnych wyobrażeń o świecie, który znamy tylko i wyłącznie z literatury, czy filmów science-fiction. Każdy czas, nawet dziś przynosi w otaczającym nas świecie jakieś rzeczy, z którymi nie potrafimy się zgodzić, które nas irytują, które nas po prostu wkurwiają. Możecie być pewni, że na nowej płycie będzie wiele tematów będących wynikiem nie tylko naszych frustracji, a Alastor wykrzyczy Wam to jak zawsze hahaha

Paweł Chrzanowski: Czy rozważacie nowym materiałem dotrzeć po za granice naszego kraju i co za tym idzie przygotować wersję angielsko języczną?

Marcin Bilicki: Jak wspomniałem wcześniej chcemy dotrzeć za granicę otworzyć się na europejski rynek muzyczny. Niewątpliwie język angielski będzie umożliwiał złamanie dotychczas istniejącej bariery, której „Spaaazm” nagrany jedynie po polsku nie przełamał. Może ujmę to w ten sposób trwa dyskusja czy chcemy zrobić materiał w dwóch wersjach językowych, czy tylko po angielsku. No i masz uchyliłem rąbka tajemnic…

Paweł Chrzanowski: Płytę „Spaaazm” promują dwa teledyski, czym się kierowaliście w wyborze utworów i jak przebiegały prace na realizacją tych klipów.

Marcin Bilicki: Sądząc po reakcjach publiczności na koncertach nie pomyliliśmy się i wybór był trafiony w przysłowiową „10-tkę”. „Głową w mur” śpiewany przez publikę to rewelacyjne uczucie. Powinienem zaznaczyć, że filmy do utworów „Głową w mur” i „On” to dwa zupełnie różne podejścia do tematu. Pierwszy z nich zawierający fabułę zrealizował Mateusz Winkiel i Mania Studio. Realizowany był w okolicach Koluszek. Film był dopracowywany, dopinany, dopieszczany i była to pierwsza tak duża produkcja Alastora. Drugie video to pomysł i inicjatywa Bartosza Kisielewskiego i z założenia miał to być obrazek „live” nakręcony praktycznie jedną kamerą podczas koncertu. Dwa różne podejścia, dwa różne światy, ale chcieliśmy skonfrontować je ze sobą. Osobiście jeżeli byłyby takie możliwości to zrobiłbym jeszcze dwa teledyski do utworów ze „Spaaazmu” ponieważ uważam, że obecnie w czasach Internetu i szybkich łączy miało by to sens. Jednak rzeczywistość okazała jest zbyt brutalna, jeżeli popatrzy się na potrzebny do takiego celu budżet.

Paweł Chrzanowski: Czy nową płytę też będzie promował jakiś klip?

Marcin Bilicki: Na pewno, ja osobiście bardzo polubiłem występowanie przed kamerą. Natomiast mówiąc całkiem poważnie to jak najbardziej wszyscy mogą spodziewać się nowych klipów do utworów z nowej płyty. Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej.

Paweł Chrzanowski: Niedługo gracie koncert z Waszymi rówieśnikami z EXUMER, którzy w latach osiemdziesiątych zawojowali naszym krajem, uważasz, że jest teraz czas i miejsce na powrót takich kapel jak Wasza i EXUMER, czyli przedstawicieli metalu lat osiemdziesiątych i czy młodzi słuchacze ich zaakceptują.

Marcin Bilicki: Zawsze jest ten czas na koncerty zespołów, nieważne kiedy zaczynały swoją karierę, kiedy nagrały ostatnia płytę, czy jak długo miały przerwę. To wszystko zależy od ludzi, którzy tworzą te zespoły, np. Exumera. Jeżeli oni, tak samo jak my mają potrzebę grania koncertów, tworzenia muzyki i dzielenia się z innymi emocjami jakie niesie muzyka to myślę, że powinni to robić. Czy trafią w gusta młodych ludzi? Muzyka przez te 20 lat strasznie ewoluowała, ale ja myślę, że oni również, bo z tego co słyszałem byli obecni na rynku tylko, że grali pod innymi szyldami, w różnych składach. Wszystko to kwestia tego co mają do przekazania i w jakiej zrobią to formie. My jak się okazało mamy to szczęście, że zostaliśmy po dłuższej przerwie zaakceptowani. Spotykaliśmy się z wieloma pozytywnymi głosami i tych osób pamiętającymi Alastora z lat 80-tych, czy 90-tych czyli teraz już ponad 40-latków, jak i wielu młodych, niespełna 18-letnich fanów metalu. To tylko pokazuje, jak muzyka potrafi być uniwersalna.

Paweł Chrzanowski: Po za tym koncercie gdzie w najbliższej przyszłości będzie można zobaczyć na żywo ALSTOR?

Marcin Bilicki: Jeszcze w październiku zagramy razem z naszymi „krajanami” z Kutna, zespołem Ghetto w Klubie „Pod Muzami” w Kaliszu, to taki koncert przełożony wcześniej z powodu powodzi. Natomiast w listopadzie ruszamy z większym projektem RIP The Silence Tour 2010. Zagramy razem z Horrorscope i Retribution. Najbliższe trzy koncerty wchodzące w skład tej trasy zagramy w dniach 5-7 listopada w Rzeszowie, Wodzisławiu Śląskim i Krakowie. Więcej terminów już wkrótce. Będziemy o nich na bieżąco informować na naszej stronie http://www.alastor.pl

Paweł Chrzanowski: Proszę o kilka słów do tych osób, które czytają ten wywiad.

Marcin Bilicki: Chciałem podziękować wszystkim, którzy wspierają zespół i dają nam wyrazy uznania dla tego co uparcie robimy od wielu lat. Choć nie jest lekko dla Was chce się nagrywać kolejną płytę i grac koncerty, na które zapraszam. Do zobaczenia na koncertach. Dzięki serdeczne za wywiad.


Rozmawiał: Paweł Chrzanowski
  • [Przepisane za portalem "Metal Shemir", 2010]