METAL HAMMER - 12/2011
wywiad ze Sławkiem Bryłką"




Pomimo rozstania z wokalistą, Alastor żyje, ma się dobrze i właśnie kończy nagrywać nowy krążek. Jakby tego było mało, po… 21 latach od rejestracji finalizuje się również kwestia wydania albumu „Destiny/Przeznaczenie”, tak bardzo wyczekiwanego przez thrashmaniaków. Tematów zatem nie brakuje, na pytania odpowiada perkusista, Sławek Bryłka.


Metal Hammer: Alastor jest jednym z nielicznych polskich thrashmetalowych zespołów, którym udało się wydać album w latach 80. Jak z dzisiejszej perspektywy odbierasz „Syndromy Miast/Syndroms Of The Cities”? Klasyki i tyle?

Sławek Bryłka: Dziś również, tak jak i ponad dwadzieścia lat temu, jestem dumny, że w tamtym okresie mogliśmy wydać płytę na zachodzie Europy. Wtedy nie było to tak normalne jak obecnie. Wiele po tym oczekiwaliśmy, teraz z perspektywy czasu widzę, że może zbyt wiele? Co do treści słowno-muzycznej zawartej na tym albumie, który jest do dziś ceniony przez fanów thrash metalu, to powiem, że tak to wtedy widzieliśmy jako młodzi thrashers. Utwory są mocno rozbudowane, nawet czasem do przesady, ale pomysłów mieliśmy jeszcze więcej (śmiech).

Metal Hammer: Ze względu na przynależność do MMP mieliście możliwość wystąpienia choćby na dwóch edycjach Metalmanii, ale czy, patrząc z innej perspektywy, nie spotkały was problemy ze strony muzycznego podziemia, tępiącego wszystko co oficjalne?

Sławek Bryłka: Oczywiście, zespoły ze „stajni Dziuby” czyli z MMP, grały na wszystkich jej koncertach, a zespoły „spoza” miały ciężki dostęp do tych imprez, i to się ludziom nie podobało, nam zresztą również. Niestety, nic nie mogliśmy na to poradzić. My też nie mieliśmy lekko, wbrew panującej opinii. Czasem spotykaliśmy się z takim „dziwnym” podejściem. Nie lekceważyliśmy innych ludzi. Zawsze mieliśmy pełen szacunek dla innych i ten cały podział był dla nas bezsensowny.

Metal Hammer: Już niedługo ukaże się wreszcie wasz, drugi, niewydany nigdy album. „Pozostaje jedynie nadzieja, że podobny los (do debiutu, z którym też były problemy – dop. aut.) nie spotka waszego kolejnego albumu, który już w zasadzie czeka na wydanie…” napisała o „Destiny/Przeznaczeniu” Kasia Krakowiak w wywiadzie z wami, który ukazał się w „Metal Hammerze”, nr 5/91. I wykrakała. Czy fakt, że ten album jednak się ukazuje, należy traktować w kategorii cudu? I za Kasią zapytam: jaki to jest materiał?

Sławek Bryłka: Kasia może tak nie wykrakała jak Robert(wokalista), który w tym też wywiadzie na zacytowane przez ciebie pytanie Kasi odpowiedział, cyt.: „ No cóż, minie na pewno dużo czasu zanim trafi do ręki naszych fanów.” No, rzeczywiście minęło bardzo dużo czasu, ale widocznie tak miało być. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Wierzę, że to będzie dla nas dobry Omen(swoją drogą fajna kapelka). „Destiny/Przeznaczenie” jest kontynuacją naszej pierwszej płyty, „Syndroms of the Cities”, choć jeszcze bardziej zakręconą technicznie. Przy tym bardziej dopracowaną. Pamiętam jak bawiliśmy się tworząc ten materiał, grając różne zagrywki, patenty, żyliśmy muzyką i to słychać. Cóż mogliśmy robić innego, nie było wtedy PeCetów, laptopów, fejsbuków i innych gówien. Spotykaliśmy się niemal codziennie. Dziś niektórzy muzycy bardziej przykładają wagę do tego jak wyglądają niż jak grają, takie małe spostrzeżenie (śmiech).

Metal Hammer: Gdzieś w latach 90. otrzymałem od pewnego starego wyjadacza przegrywaną kasetę z komentarzem: „to jest niewydany Alastor, świetna płyta!”. I jestem przekonany, że to „Przeznaczenie”, choć rzęzi okrutnie i brakuje jakiegokolwiek opisu. Czy to możliwe? Krążył po kraju ten materiał?

Sławek Bryłka: Tak było, krążył, choć nie wiem skąd go ludzie mieli. Opinie zbierał dobre i tak jest do dziś.

Metal Hammer: Czy na etapie nagrywania płyty była przygotowana też grafika? Bo z tego co wiem, są z tym jakieś problemy?

Sławek Bryłka: Materiał był przygotowany do sprzedaży na zachód… więc była też i okładka naszego zresztą pomysłu, a malowana przez Jerzego Kurczaka. Niestety, gdzieś tam się zapodziała. Myślę, że większego problemu nie było. Po prostu projekt trzeba było zrobić jeszcze raz, zajął się tym Jarek Wieczorek z MMP i zrobił to kapitalnie. Projekt jest taki sam, a może nawet i lepszy. Nam się bardzo podoba, o to nam chodziło.

Metal Hammer: Wraz z albumem „Zło” wytyczyliście nowy, bardziej nowoczesny kierunek w działalności zespołu i w pewnym sensie trzymacie się go do dzisiaj. Fani chyba jednak wam zaufali, bo zarówno „Zło”, „Żyj, Gnij i Milcz”, jak i wydany po reaktywacji „Spaaazm” muzyczny rynek przyjął raczej ciepło?

Sławek Bryłka: Hm?…. No z tym zaufaniem to było różnie. Faktem jest, że po rozstaniu się z MMP wydaliśmy płytę „Zło” dla Loud Out Rec. „ZŁO” było odmienne od naszych wcześniejszych dokonań. Dojrzewaliśmy muzycznie, mniej było spontanu, a więcej przemyślanej aranżacji. Poza tym już od jakiegoś czasu obserwowaliśmy zachowania ludzi, którzy po naszych koncertach wychodzili zdezorientowani, zauważyliśmy, że tracimy na komunikatywności. Nie o to przecież chodzi. Grając numery z „Destiny” czy „Syndroms…” my bawiliśmy się na scenie znakomicie, ludzie jednak nie. Postanowiliśmy to trochę zmienić. „ZŁO” przyjęte było całkiem pozytywnie. To właśnie „ZŁO” zdobyło główną nagrodę jarocińskiego festiwalu w roku 1993. Z „Żyj…” było już trochę gorzej, po perturbacjach z wydaniem poprzedniego albumu nastroje w zespole nie były najlepsze i ten cały wkurw został wysypany właśnie na „Żyj…”. Materiał ten, wydany w roku 96. został słabo przyjęty, zupełnie niezrozumiany. Cóż, czasem tak bywa. Przygaszeni takim rozwojem spraw postanowiliśmy zawiesić działalność. W roku 2001 próbowaliśmy się reaktywować, ale poza kilkoma koncertami nic z tego nie wyszło. 2006 rok przyniósł nowy wiatr i spróbowaliśmy ponownie, owocem tego był wydany w 2009 roku album „SPAAAZM”.

Metal Hammer: W chwili obecnej kończycie nagrywać nową płytę. Czego spodziewać się po Alastor bez Roberta Stankiewicza, za to z Michałem Jarskim na wokalu? Będzie dobrze?

Sławek Bryłka: Dokładnie tak. W ZED studio Tomka Zalewskiego kończymy właśnie prace nad nową płytą z roboczym tytułem „Out Of Anger”. Mamy wizję, by wydać ją jeszcze w tym roku, ale czy nam się to uda? Nie wiem. Możecie spodziewać się kontynuacji „SPAAAZM”, na „nowej” będzie 8 thrashowych kompozycji, trochę techniki też się znajdzie. Wokalnie - Michał rewelacyjnie wpisał się w nasz klimat i godnie zastąpił Roberta, który był dość charyzmatycznym wokalistą. W tym roku mija 25 lat od momentu zawiązania się Alastor, pod hasłem „25 Years of Thrash Metal Duty” zagraliśmy na wiosnę kilka koncertów już w nowym składzie i Michał dał radę. Teraz zobaczymy jak pójdzie mu w studio, bo wokale jeszcze nie są nagrane. Jestem jednak dobrej myśli i wiem, że będzie dobrze.


Rozmawiał: Rafał Monastyrski
  • [Przepisane za "Metal Hammer", 12/2011]